04-02.2010
Praca, jedzenie i picie, spanie, czasem jakiś bliższy lub dalszy krótki wypad ze znajomymi i tak w kółko. Długa zima, drogie życie… chyba każdy z nas zastanawiał się nad tym czy to wszystko ma większy sens? Czy można żyć inaczej lub przynajmniej spróbować czegoś innego?
Moje i Kasi życie właśnie się przestawiło z trybu osiadłego na tryb wędrowny. Co najmniej rok planujemy podróżować z zachodu na wschód, w stronę Słońca, a ostatecznym celem jest okrążenie Ziemi.
Na początek kilkugodzinna przeprawa do Berlina skąd lecimy do
Istambułu. Nasz budżet jest ograniczony, dlatego będziemy starać się oszczędzać na noclegach. Trudno nie oszczędzać mając w perspektywie ponad roczną wyprawę w nieznane.
W Berlinie przyjmuje nas pod swoją „strzechę” Stephan, którego poznaliśmy za pomocą „Coach Surfing”. Razem z naszym niemieckim kolegą odwiedzamy wnętrze Reichstagu. Stephan nigdy nie był w środku więc cieszy się z okazji.
Historyczne mury XIX wiecznego gmachu kryją w sobie ultranowoczesne wnętrze zaprojektowane przez znanego architekta Normana Fostera. To co zaskakuje to sposób w jaki wykorzystuje się tu światło dzienne i energię. Lejkowata pokryta 360 zwierciadłami trąba prowadząca od kopuły budynku do wnętrza sali posiedzeń plenarnych ma za zadanie dostarczanie do budynku światła dziennego, a także odprowadzanie powietrza. Na dachu znajdują się kolektory słoneczne i własną elektrociepłownię na biopaliwo. Dzięki temu budynek jest w stanie zapewnić 80% ogólnego zapotrzebowania na energię.
W Berlinie jesteśmy bardzo krótko więc nic więcej nie jesteśmy w stanie zobaczyć. W ramach podziękowania za gościnę zapraszamy Stephana na wegańską kolację, którą jeszcze w domu przygotowała dla nas Kasia. Następnego dnia pobudka o 5 rano, przeprawa 2-ma autobusami i metrem na lotnisko, potem tylko 2 samoloty i będziemy w Istambule!




Najnowsze komentarze