Nareszcie koniec zimna! Lądujemy w Dubaju gdzie przez prawie cały rok świeci słońce. Zanim jednak dotkniemy należącej do Zjednoczonych Emiratów Arabskich ziemi… o przepraszam! Ziemi to za mocno powiedziane słowo… piasku, musimy przejść kontrolę graniczną. Kasia – szczęśliwa posiadaczka niemieckiego paszportu – przechodzi kontrolę bardzo szybko, z moim polskim to nie takie proste. Muszę zrobić sobie skan oka, wydrukować za kilka euro jakiś formularz. Gd y już celnik wbił mi pieczątkę, dzięki której mam prawo przebywać w Emiratach 96 godzin jeden z policjantów prosi mnie na bok. Prosi o plecak, który mam przy sobie jako bagaż podręczny. Zaczyna się mega długie i dokładne przeszukiwanie zawartości plecaka. Jako, że nie jest to nowy plecak i jest w nim sporo mniejszych kieszonek i prawie wszędzie z nim byłem to co chwilę wypadają a to jakieś okruszki a to np. listki herbaty pamiętające jeszcze wyprawę do Chin. Każda drobinka jest przez policjanta skrupulatnie sprawdzana za pomocą nosa. Trwa to około 30 minut i trochę zaczyna mnie już irytować. Lekko poddenerwowany całą tą sytuacją pytam policjanta czego konkretnie szuka i dlaczego np. nie używa do takich celów pomocy psa – byłoby szybciej i prościej? Na to celnik odpowiada z bardzo poważną miną, że psy się mylą, a on nigdy! Po tej odpowiedzi dałem sobie spokój… co będę dyskutować z „nieomylnym”? Mój plecak ma bardzo dużo ukrytych kieszonek i jak się okazało na tyle dobrze ukrytych, że nawet pan „nieomylny” nie zauważył wszystkich
Dubaj w 1 dzień – brzmi jak szaleństwo ale tylko tyle tak naprawdę czasu mamy na to miasto. Szybkie i nowoczesne samochody – w tym wiele zrobionych na życzenie bogatych mieszkańców miasta – ogromne wieżowce na każdym kroku i mnóstwo obcokrajowców. To pierwsze wrażenie z drogi lotnisko – dom mojego kuzyna, który jest szczęśliwym pracownikiem jednej z firm budowlanych.
Rano szybkie śniadanie w postaci ukochanego hummusu i falafeli i ruszamy na podbój Dubaju. Zjednoczone Emiraty Arabskie nie szczycą się jakąś szczególną kuchnią. Od niepamiętnych czasów spotykali się tu w porcie handlarze z Indii i Bliskiego Wschodu. Dziś mieszkańcy Dubaju to tylko 25% rodowitych mieszkańców – zdecydowana większość to Hindusi i reszta świata. Dlatego próżno szukać tu lokalnych specjałów.
W tym mieście wszystko jest NAJ
Stoi tu NAJwiększy na świecie zbudowany przez człowieka budynek. Ma około 830 metrów wysokości, 160 pięter użytkowych. Widać go podobno z oddali 95 kilometrów. Na 124 piętrze znajduje się NAJwyżej położona na świecie platforma widokowa – niestety wszystkie bilety były już wykupione na tydzień w przód tak więc nie załapaliśmy się na górę. To nie wszystkie rekordy tego budynku. W Burj Khalifa znajduje się 57 wind w tym NAJdłuższa i najprawdopodobniej NAJszybsza na świecie winda pędząca z prędkością 42.3 kmh.
W samym Dubaju pracuje non stop NAJwiększa ilość dźwigów budowlanych na świecie. Podobno pracuje tu 30% wszystkich dźwigów naszej planety.
Jest też NAJwiększe centrum handlowe świata, 470 000 metrów kwadratowych, 15 mniejszych galerii handlowych, lodowisko, stok narciarski, akwarium… zapomniałem o czymś? Pewnie można by było znaleźć więcej rekordów, więcej atrakcji tego miasta… niestety czasu mieliśmy bardzo mało. Następny przystanek Bangalur w Indiach gdzie spędzimy dużo więcej czasu!























we Wro też mamy taką fontannę hehe
Podobna to fakt
narazie swietnie wam wychodzi ten reportaż i ten podkład muzyczny do każego filmiku genijalnie dobrany jak ty to robisz daniel ale pięknej Kasi troche brak .
Poczekaj na Indie
Pozdrawiam b. serdecznie i gratuluje, zycze Ci udane podroz dokla swiata razem z Kasia. Adnan AL-AYDI – Wroclaw