Nareszcie nasze wspólne marzenie o podróży do Indii zaczyna się spełniać. Zdecydowanie jest to nasz najważniejszy cel podróży. Planujemy spędzić tu około 3,5 miesiąca. Bardziej fascynuje nas kilkutysięczne dziedzictwo kulturowe od ultranowoczesności i przepychu na pokaz, które zastaliśmy w Dubaju.
Zaczynamy od Bangaluru, które jest trzecim co do wielkości miastem Indii. Podobno jest to najbardziej nowoczesne i czyste miasto tego kraju. Trudno się nam jeszcze na ten temat wypowiadać – jesteśmy w Indiach pierwszy raz. Na pewno na pierwszy rzut oka możemy powiedzieć, że Bangaluru jest bardzo mocno zatłoczone, a wszechobecne głośne i dymiące riksze skutecznie zatruwają powietrze. Dużym wyzwaniem jest tu każdorazowa próba przejścia na
drugą stronę ulicy. Lewostronny ruch nie stanowi tu jednak największego problemu. Coś takiego jak pierwszeństwo pieszego na pasach tu nie istnieje. Im większy pojazd i bardziej zdecydowany kierowca tym więcej ma do powiedzenia na drodze. Podobno najwięcej turystów w Indiach ginie właśnie podczas wypadków drogowych. Przechodząc na drugą stronę ulicy trzeba zawsze
rozglądać się wokół siebie i mieć oczy dookoła głowy. Pojazdy bardzo często jeżdżą pod prąd i bez włączonych świateł po zmroku. Wszędobylskie klaksony dodatkowo potęgują rozkojarzenie na drodze.
Indie to przede wszystkim raj dla wegetarian. Już sam lot do Indii był miłym zaskoczeniem. Wszystkie dania oferowane w samolocie były daniami wegetariańskimi. Zamówiliśmy dla siebie wegański obiad i także z tym nie było problemu. Zupełnie inaczej niż w przypadku lotu z Istambułu do Dubaju obsługiwanego przez tę samą linię lotniczą. Na każdym kroku możemy znaleźć mniejsze lub większe wegetariańskie przybytki. Miejsca, które nie są wegetariańskie mają specjalne oznaczenie w nazwie: NON-VEG. Zupełne odwrotnie niż w Polsce. Również sklepy oferują mnóstwo przeróżnych owoców i warzyw, których nazw po polsku nie jesteśmy w stanie podać a także kandyzowanych smakołyków czy gotowych do odgrzania dań. Większość 100% roślinna i doskonale przyprawiona. Na opakowaniach znajdziemy dwa rodzaje oznaczeń – zielony kwadracik z kropką w środku informuje, że produkt jest wegetariański, czerwony odpowiednik symbolu oznacza produkt zawierający jakikolwiek mięsny składnik.
W Bangalurze mieszkamy w domu Macieja, z którym miałem przyjemność kiedyś pracować w Polsce. Maciek mieszka w Indiach już ponad rok a na co dzień pracuje w biurze Greenpeace India. Maciek wraz z jego dziewczyną Noemi są naszymi gospodarzami przez kolejne 5 dni.
Kilka dni mieszkania w domu Maćka i Noemi dało nam mały przedsmak tego jak się tu żyje. Drugiego dnia skończył się w mieszkaniu gaz, który jest tu dystrybuowany w wymiennych butlach. Zadzwoniliśmy więc do dostawcy gazu. Okazało się, że w przypadku normalnej procedury przydziału gazu trzeba liczyć się z czekaniem około 20 dni!!! Za 5 RS (rupii – co jest odpowiednikiem 30 groszy) można przyspieszyć procedurę. Zamawiamy więc ekspresową wymianę butli z gazem. Dostawca obiecuje, że przyjedzie jeszcze tego samego dnia wieczorem do czego niestety nie dochodzi. W ciągu kolejnych 4 dni zwodzono nas za każdym razem gdy dzwoniliśmy do dostawcy gazu. Za każdym razem gaz już jechał albo obiecywano nam, że będzie do wieczora. Po 4 dniach walki i dziesiątkach rozmów z różnymi osobami począwszy od kierowcy rozwożącego gaz, a skończywszy na samym wielkim szefie szefów wszystkich gazowników – butla z gazem dotarła do domu. To nie jedyna niedogodność z jaką spotykają się mieszkańcy Indii na co dzień. Ze względu na słabą wydajność elektrowni, co jakiś czas wyłączany jest na kilkanaście minut lub nawet kilka godzin prąd.
Z Bangaluru przez Chennai – równie wielki i zatłoczony ale już zdecydowanie bardziej zanieczyszczony śmieciami – jedziemy do małego nadmorskiego Mamallapuram. Po raz pierwszy mamy do czynienia z hinduskim pociągiem a dokładniej jedzeniem tam serwowanym. Niemal co minutę z jednej i drugiej strony korytarza przechadza się ktoś oferujący jedzenie czy napoje. Naprawdę trudno jest się oprzeć zapachom dosy czy doskonale przyprawionego samosa. Wszystkie dania wegańskie poza kilkoma wegetariańskimi wyjątkami. Z pociągu staczamy się strasznie objedzeni.























Najnowsze komentarze