Z Mumbaju ruszamy nocnym pociągiem do Rajastanu. Pierwsze spojrzenie za okno pociągu po przebudzeniu i wszystko znów wygląda inaczej. Zielony kolor palm ustąpił kolorom pustyni Thar. Rajastan to miejsce niesamowitych kontrastów. Z jednej strony bardzo surowe pozbawione zieleni krajobrazy z drugiej oszałamiająco poubierani mieszkańcy miast i wiosek. W strojach kobiet dominuje krwista czerwień lub soczysty pomarańcz. Sari zdobią małe okrągłe lusterka odbijające słońce, które z daleka powodują, że cały strój lśni. Brzęczące z każdym dostojnym krokiem złote i srebrne bransoletki na rękach i nogach kobiet również nie pozwalają nie zauważyć właścicielki. Mężczyźni to wąsaci dostojnicy z turbanami na głowie i kolczykami w uszach. Oprócz krajobrazów, cudownej architektury i ludzi panuje tu też inny… nie do zniesienia klimat. Jesteśmy na początku lata i temperatura dochodzi do +47ºC, a suche powietrze przesiąknięte jest pustynnym kurzem. Na domiar złego w Rajastańskiej kuchni używa się bardzo dużo chilli – dużo więcej niż na południu Indii. Jedzenie jest tak ostre, że nie jesteśmy w stanie dobrze się odżywiać. Na efekty długo nie musimy czekać – chorujemy i psuje nam się nastrój. Do tego stopnia załamuje nam się zdrowie, że zaczynamy mieć dość Indii. Dość brudu na ulicach, hałasu, ostrego jedzenia, gorąca, ciągłego zaczepiania, targowania się o najmniejszą rzecz….
W Jodhpurze podziwiamy ogromny fort Mehrangarh, z którego rozciąga się przecudowny widok na niebieską zabudowę miasta. Niebieski kolor farby, którą pokrywa się w tym mieście domy ma podwójne znaczenie – ochładza i odstrasza insekty. W Rajastanie odwiedzamy także Udajpur, Jaisalmer, Aszram Osho w Phalodi, a także Bikaner gdzie znów zamieniamy się w Bollywoodzkich super gwiazdorów grających w tle. Przez gorąc, chorobę i intensywność wrażeń zaniedbujemy troszkę bloga.









































wspaniale sledzi sie Wasze przygody
tak wiec miomo doskwierajacych chorob i wszelkich przeciwnosci wiele wytrwalosci Wam zycze
od wczesnej wiosny temperatury faktycznie są nie do wytrzymania też mnie załamały i miałam dośc Indii.Bogaci Hindusi siedzą w czasie upałów w górach ,tam mają swoje rezydencje,więc świetny pomysł że pojechaliście odwiedzic Tybetańczyków . W Daramsali, jest napewno chłodniej może na spokojnie sie wyleczycie i wypoczniecie,ale tam małpy nie są tak oswojone ,myśle że Tybetańczycy mogą je jadac.Hindusi mają duże dobre tanie kliniki i najlepszych lekarzy .Macie szybkie tempo podróży częste zmiany klimatow, zarazem to mocny wysiłek dla organizmów ,Życze powrotu do zdrowia ,smacznych momosów ,zupy lamów.i może uda wam sie zrobic sępowi zdjęcie z bliska .Powodzenia !