Chiapas w Meksyku słynie m.in. z dobrej kawy
Kawa jest jedną z najbardziej dochodowych roślin, którą uprawia miejscowa ludność.
Dojrzałe owoce kawy mają kolor czerwony. Zielone muszą jeszcze troszkę poczekać na swoją kolej...
Targ w San Cristobal
Targ w San Cristobal
Targ w San Cristobal
Przysmak mieszkańców Meksyku... skóra świni
Mięsny
Mięsny
Święta śmierć - pozostałość po wierzeniach sprzed najazdu Hiszpanów na tereny dzisiejszego Meksyku.
Święta śmierć - dobrze się sprzedaje. Można m.in. nabyć kadzidełka o zapachu Świętej Śmierci ;)
Palenque - pozostałość po wielkim mieście Majów
Palenque - pozostałość po wielkim mieście Majów
Tajin - pozostałość po wielkim mieście Azteków
San José del Pacífico w stanie Oaxaca słynie z "magicznych grzybów", które od wieków jadano na tych terenach by wejść do innego świata.
San José del Pacífico

Po kilku dniach spędzonych w Mexico City ruszyłem zygzakiem w stronę Cancun gdzie spotkam się z Kasią. Południe kraju wydaje się być zdecydowanie bardziej bezpieczne od północy. Gangi, które kontrolują poszczególne stany żyją tu we względnym pokoju. Również lokalna społeczność zachowuje się zupełnie inaczej na ulicach… jest bardziej „normalnie” i na luzie. Wreszcie nie muszę chować się z aparatem i kamerą, nie muszę oglądać się za siebie, bać się taksówkarzy. Ba! Ci ostatni nawet przepuszczają pieszych na skrzyżowaniach co w mieście Meksyk jest rzeczą niesłychanie rzadką.

W Meksyku większość miast zwiedzam zatrzymują się u mieszkańców. Couchsurfing działa tu wyjątkowo dobrze. Bywa, że już po godzinie szukania noclegu znajduję gospodarza. W Poza Rica poznaję walczącą o ścieżki dla rowerowe parę studentów, w Jalapa wegankę, której znajomi niedawno otworzyli pierwszą w mieście 100% wegańską restaurację ze wspaniałym menu, w Veracruz poznaję Argentyńczyków lubujących się w różnych substancjach pobudzających zmysły począwszy od Yerba mate na Kokainie skończywszy. Argentyńska para zabiera mnie do San Jose del Pacifiko w stanie Oaxaca – miejsca słynnego wśród miłośników grzybów halucynogennych. Akurat teraz gdy jestem w Meksyku trwa sezon na „grzybki” i okolice San Jose oblegane są przez lubiących tego typu atrakcję ludzi. Handlem grzybami oraz pamiątkami z nimi związanymi zajmują się lokalni mieszkańcy a Policja kompletnie nie interesuje się tym spokojnym i pięknym pod względem widoków miejscem.

Z San Jose ruszam do Puerto Escondidio położonego nad Oceanem Spokojnym. Nie mam pojęcia skąd wzięła się polska nazwa „Oceanu Spokojnego”. Fale w Puerto są największymi falami jakie kiedykolwiek widziałem w życiu. Pływanie jest niesłychanie trudne i niebezpieczne. Samo miasteczko dzieli się na 2 części. Meksykańską i turystyczną gdzie od lat ściągają miłośnicy surfingu i clubbingu. Mnóstwo klubów i tanich noclegów oraz piękna przyroda przyciągają ludzi z całego świata. Moim gospodarzem jest Hiszpan, który podobnie jak ja pracuje przez internet i jednocześnie podróżuje osiedlając się w różnych miejscach świata na dłużej. Tuż obok Puerto – około godziny drogi lokalnym autobusem – znajduje się hipisowska miejscowość Mazunte, gdzie na plaży spotkać można m.in. młodziutkie żółwie. Przyroda Mazunte zapiera dech w piersiach. Ogromne fale uderzające w ogromne skały, na których wylegują się leniwie wielkie Iguany.

Z Puerto udaję się w 15 godzinną podróż autobusem do Chiapas. W Cacauatan koło Tapachula przy granicy z Gwatemalą zostaje zaproszony do domu plantatorki kawy. Cały proces – począwszy od sadzenia krzaków po zbiór owoców i palenie kawy odbywa się na miejscu. Za około 7,5 złoty można kupić pół kilograma przepysznej organicznej kawy prosto od hodowcy i producenta w jednym.

Z Tapachula ruszam do San Cristobal de la Casas jednego z najpiękniejszych – wg przewodnika – miast w Meksyku. Rzeczywiście miasto urzeka swoim pięknem. Ciasne kolorowe uliczki po których spacerują turyści i tradycyjnie poubierani Indianie nastrajają bardzo pozytywnie. Niestety po raz pierwszy na naszej drodze dookoła świata mam ogromny problem z robieniem zdjęć. Mieszkańcy Chiapas reagują bardzo negatywnie na widok aparatu fotograficznego. W Azji większość fotografowanych wyrażała swoją wdzięczność za to, że ktoś postanowił im zrobić zdjęcie. Czasem proszono nas o pieniądze. W Meksyku za zrobienie komuś ukradkiem zdjęcia można stracić aparat lub zostać obrzuconym owocami i wyzwiskami. Pytać się o zgodę na zdjęcie nie ma sensu bo na 99% usłyszymy odmowę..

W San Cristobal warto odwiedzić market spożywczy. Można nacieszyć nie tylko wzrok, ale też i smak. Osoby nie przyzwyczajone do widoków zabijanych zwierząt powinny omijać część „mięsną” gdzie podobnie jak w Chinach mięso zanim zostanie kupione jest jeszcze żywe i przetrzymywane w ekstremalnie złych warunkach.

Niedaleko San Cristobal znajduje się Oventic gdzie mieszkają Zapatyści. Z San Cristobal do Oventic można dostać się lokalnym autobusem. Wioska otoczona jest płotem a pilnujący terenu mają na głowie coś w rodzaju kominiarki. Pilnujący wyglądają groźnie i nie są zbyt rozmowni. Należy przedłożyć do kontroli paszport i odpowiedzieć na kilka pytań podobnych do tych, które zadaje się przy przekraczaniu granicy z innym państwem. Niestety coś musiało się Zapatystom we mnie nie spodobać (być może za profesjonalnie wyglądający aparat, a może mój bardzo słaby hiszpański) ale zostałem zatrzymany na „granicy” wioski. Byłem jedyną osobą pośród grupki hiszpańsko-języcznych turystów, którego nie wpuszczono do środka. Na moje pytanie dlaczego – odpowiedziano, że „bez powodu”. Mam spadać i już…

Z San Cristobal wybrałem się do Palenque gdzie w gęstej dżungli znajduje się jeden z najpiękniejszych w Meksyku kompleks piramid. To właśnie z Palenque pochodzi słynna na cały świat płaskorzeźba przedstawiająca astronautę w pojeździe kosmicznym.

Z Palenque udałem się do Cancun gdzie spotykam się po 1,5 miesięcznej przerwie z Kasią.


 


Patroni medialni:



One Response to “Południe Meksyku”

  1. MAŁGORZATA
    20 marca 2011 at 3:15 pm #

    Wspaniałe zdjęcia! Rewelacyjne podróże! Szczerze gratuluję i zazdroszczę! :)
    Naprawdę sprawnie mi poszła ta przeprawa z Egiptu do Jordanii! Cieszę się, że napisałeś – bo mogłam trafić tutaj i mam co oglądać przez dłuuuugi czas!! :)